-Sytuacja w krainie Bulle znacznie się pogarsza. Olbrzymy niszczą wielkie miasta... Harpie pożerają małe dzieci... naradzają się i uzgadniają z Elfami, Wilkołakami oraz Demonami plany wojny.
-W Weden jest na razie spokój, wszyscy są bezpieczni, lecz to tylko kwestia czasu!-powiedział przedstawiciel Czarodziejów-Guzman.
-Masz rację, wojna jest nieunikniona. Musimy walczyć!Nie możemy pozwolić, by niszczyli nasz spokój, który i tak już zburzyli! Cudem jest to, że jesteśmy tym kim jesteśmy... Bóg stworzył nas nie bez przyczyny...
-Masz rację Gwidonie Jefimow-oznajmił przedstawiciel Mędrców.
***
Pewnego dnia w mrocznej krainie, pogrążonej w bólu i rozpaczy, odbyło się tajne posiedzenie przedstawicieli kilku magicznych istot: czarodziejów, wampirów i mędrców. Uzgadniali oni, w jaki sposób można by w jakimś stopniu zahamować wojnę toczącą się (jak zwykle) między dobrem, a złem.
Przedstawiciel Czarodziejów-Guzman, Wampirów-Gwidon Jefimow, Mędrców-Omnipor Mari
spotkali się z królową Nimf-Saremaz Otrio.
-Musimy coś wymyślić, bo inaczej zmiotą nas z powierzchni ziemi!
-Tak, masz całkowita rację.
-Nie zapominajmy też, że nasz plan zacznie przybierać jakąś postać dopiero w XXI wieku. Wtedy, gdy Sara, córka Morgany będzie miała 24 lata. Do tego czasu musimy robić wszystko, by choć trochę zahamować wojnę.
-Musimy coś wymyślić, bo inaczej zmiotą nas z powierzchni ziemi!
-Tak, masz całkowita rację.
-Nie zapominajmy też, że nasz plan zacznie przybierać jakąś postać dopiero w XXI wieku. Wtedy, gdy Sara, córka Morgany będzie miała 24 lata. Do tego czasu musimy robić wszystko, by choć trochę zahamować wojnę.
***
Sara siedziała w pokoju i nie mogła uwierzyć w to, co przed chwilą przeczytała. Jej przeznaczenie było już przewidziane zanim się urodziła.
Wszystko wydawało się tak nieprawdopodobne.
Dziewczyna nagle poczuła ogromny ból. Jakby, coś od środka wypalało jej wnętrzności. Po kilku minutach agonii, gdy myślała, że wybiła jej godzina i niebo rozstąpi się dla jej duszy, poczuła się świetnie, jak jeszcze nigdy w swoim życiu.
-Puk, puk! Mogę prawda?-zapytał Gwidon i nie czekając na odpowiedź wszedł do środka.-Inaczej wyglądasz. Przemiana dobiegła już chyba końca... Dlaczego nic nie mówisz?-zapytał
-Nie wiem, co mam powiedzieć. Wszystko wydaje mi się takie dziwne. Trudno mi to wyrazić słowami.
-Rozumiem. Miałem podobnie na początku.
-Mam taki mętlik w głowie! Wszystko to dzieje się tak szybko... Nie mogę tego wszystkiego ogarnąć!
Z tego, co przeczytałam wynika, że to ty między innymi wyznaczyłeś mnie na wybraną, czy jakoś tak...
Z tego, co przeczytałam wynika, że to ty między innymi wyznaczyłeś mnie na wybraną, czy jakoś tak...
-Masz rację. Ale w tamtym czasie więcej zależało od twojej matki... Która bardzo niechętnie zgodziła się na naszą propozycję.
-Chciałabym dowiedzieć się o niej czegoś więcej. O jej historii, kim ona była lub jest... Dlaczego ja nic nie wiem?!-oburzyła się.
-Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Na razie powiem ci tylko trochę, by choć w małym stopniu zaspokoić twoją ciekawość.
-Tyle powinno mi wystarczyć...
-Dobrze. To co chciałabyś wiedzieć?
-Kim ona jest... albo była?
-Była lub jest czarownicą i to bardzo potężną. Każdy czarodziej marzył o tym, by mieć choć trochę moc podobną do Jej mocy.
-No dobrze, ale co się z nią stało skoro była taka potężna?
-Dobre pytanie... W naszym świecie każdy je sobie zadaje. Jedni mówią, że pewien Anioł Piekła swoim pocałunkiem wyssał z niej część mocy i teraz jest całkiem słaba, i czeka na swojego potomka, który ją uratuje. Jednak nie wiedzą oni, że Morgana postarała się o to, byś nie odziedziczyła po niej mocy. Drudzy natomiast mówią, że umarła, ale jej dusza nadal krąży nad światem i czuwa nad nami. Ale jaka jest ta prawdziwa prawda, tego nie wie nikt... No dobrze. My tu sobie rozmawiamy, a ty pewnie jesteś głodna. Wypiłabyś pewnie kubeł świeżej krwi co?
-Yyy...
-No tak, może nie zabrzmiało to tak jak powinno.
-Wierz co, ja chyba jeszcze nie jestem gotowa.
-Na co niby nie jesteś gotowa?-oburzył się Gwidon
-No dlaczego nikt nie zapytał mnie o zdane?! Dlaczego ja sama nie mogę decydować o swojej przyszłości?! Może ja wcale nie chcę być tym wampirem??-Sara już nie wytrzymała. Dopiero teraz tak naprawdę zdała sobie sprawę kim się staje i z kim rozmawia.
-Oj tego nie przewidziałem... Słuchaj, nie pociąga cię życie wieczne? Wieczna młodość? Ten dreszczyk emocji kiedy musisz uciekać przed słońcem, krzyżem czy kołkiem?!
-Ale mi wtedy było dobrze...
-Saro musisz mi uwierzyć na słowo... Musisz zaufać sobie samej. Jeżeli sama nie pogodzisz się ze swoim losem, to nasz los, los wszystkich magicznych istot będzie stracony. Bez ciebie nie poradzimy sobie z przywróceniem naszej potęgo. Dlatego bardzo cię proszę, tu nie chodzi już tylko o ciebie, ale o cały świat. Zarówno świat ludzi jak i magicznych istot.
-Przepraszam, ja po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że jestem tak ważna... No dobrze możemy już iść na tą świeżą krew...
-Chodźmy-rozpogodził się Gwidon.
-Tyle powinno mi wystarczyć...
-Dobrze. To co chciałabyś wiedzieć?
-Kim ona jest... albo była?
-Była lub jest czarownicą i to bardzo potężną. Każdy czarodziej marzył o tym, by mieć choć trochę moc podobną do Jej mocy.
-No dobrze, ale co się z nią stało skoro była taka potężna?
-Dobre pytanie... W naszym świecie każdy je sobie zadaje. Jedni mówią, że pewien Anioł Piekła swoim pocałunkiem wyssał z niej część mocy i teraz jest całkiem słaba, i czeka na swojego potomka, który ją uratuje. Jednak nie wiedzą oni, że Morgana postarała się o to, byś nie odziedziczyła po niej mocy. Drudzy natomiast mówią, że umarła, ale jej dusza nadal krąży nad światem i czuwa nad nami. Ale jaka jest ta prawdziwa prawda, tego nie wie nikt... No dobrze. My tu sobie rozmawiamy, a ty pewnie jesteś głodna. Wypiłabyś pewnie kubeł świeżej krwi co?
-Yyy...
-No tak, może nie zabrzmiało to tak jak powinno.
-Wierz co, ja chyba jeszcze nie jestem gotowa.
-Na co niby nie jesteś gotowa?-oburzył się Gwidon
-No dlaczego nikt nie zapytał mnie o zdane?! Dlaczego ja sama nie mogę decydować o swojej przyszłości?! Może ja wcale nie chcę być tym wampirem??-Sara już nie wytrzymała. Dopiero teraz tak naprawdę zdała sobie sprawę kim się staje i z kim rozmawia.
-Oj tego nie przewidziałem... Słuchaj, nie pociąga cię życie wieczne? Wieczna młodość? Ten dreszczyk emocji kiedy musisz uciekać przed słońcem, krzyżem czy kołkiem?!
-Ale mi wtedy było dobrze...
-Saro musisz mi uwierzyć na słowo... Musisz zaufać sobie samej. Jeżeli sama nie pogodzisz się ze swoim losem, to nasz los, los wszystkich magicznych istot będzie stracony. Bez ciebie nie poradzimy sobie z przywróceniem naszej potęgo. Dlatego bardzo cię proszę, tu nie chodzi już tylko o ciebie, ale o cały świat. Zarówno świat ludzi jak i magicznych istot.
-Przepraszam, ja po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że jestem tak ważna... No dobrze możemy już iść na tą świeżą krew...
-Chodźmy-rozpogodził się Gwidon.
~~*~~
Jeżeli ktoś to czyta, to przepraszam za długa przerwę...
Jak czytacie, to bardzo proszę o komentarze,
Jak czytacie, to bardzo proszę o komentarze,
bo nie wiem cz opłaca się to pisać...
następna notka powinna pojawić się za tydzień w sobotę ;)
Wyczuwam dramaturgię sytuacji :D
OdpowiedzUsuńZa krótko ;)
Pozdrawiam,
Lúthien ;*
oj zobaczysz co będzie w następnym ;)
UsuńŚwietne ! Przepraszam, że nie wcześniej, ale nie miałam czasu.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny. M.