niedziela, 22 września 2013

Rozdział 2

   Obudziła się z krzykiem. Nocne zmory nie dawały jej spać. Po chwili uświadomiła sobie, że leży na zimnym i mokrym betonie. Pomacała przestrzeń wokół siebie. Znalazła tylko swój wisiorek z czarnym kamieniem i coś jeszcze, coś czego nie potrafiła zidentyfikować, chyba jakaś książka.
Nagle tuż przed nią otworzyło się małe okienko
. Oślepiło ją blade światło jarzeniówki. Nie wiedziała co się dzieje, głowa jaj pulsowała, wszystko ją bolało.
-Gdzie ja jestem?-zapytała tajemniczą postać w czarnej szacie.
-Zadajesz niewłaściwe pytania moja droga!-odparł mężczyzna
-Kim jesteś?!-spytała drżącym głosem. W głowie krążyły jej same nie poukładane myśli. Czuła się jak bańka, która lada chwila miała pęknąć.
Oprawca nie miał zamiaru odpowiedzieć, więc próbowała dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi...
- Nic nie pamiętam... Dlaczego?Co się ze mną dzieje? Pali mnie gardło, mięśnie drętwieją, nie wspominając o bólu który odczuwam gdy próbuję wstać...-dodała, przesuwając się do okienka, by lepiej widzieć dręczyciela.
-Na reszcie zadajesz właściwe pytania. Nazywam się Gwidon Jefimow i jestem jednym z pierwszych...-powiedział mężczyzna
-Ale co to znaczy?-spytała zdezorientowana
-Po kolei Saro! Będziesz miała odpowiedzi na swoje pytania. To co ja mówiłem... a tak czemu nic nie pamiętasz?? Twoi przyjaciele podali ci środek usypiający.
-Ale dlaczego? Nic nie rozumiem! Mam taki mętlik w głowie!
-Z czasem zrozumiesz. Jestem tu po to, by pomóc oswoić się z twoją transformacją, by pomóc oswoić się
z nowym ciałem i wykonać misję... a ta wcale nie jest prosta-patrzył na nią nieobecnym wzrokiem
-Z jaką transformacją? Kim ty właściwie jesteś!!??-przerażona próbowała się podnieść.
-Cóż... przemieniasz się w wampira. To było zapisane w twoim przeznaczeniu, ale to tylko część tego co cię czeka. Co do mnie, to sprawa jest oczywista. Jestem wampirem od jakiś 450 lat. Tak wiem szmat czasu, ale są pewne zalety wiecznego życia. Teraz zostawię cię samą, a ty poczytaj-powiedział podając jej książkę, która leżała na ziemi.
   Dziewczyna została sama. Skuliła się cicho łkając. Nie miała pojęcia czemu tu jest, ani dlaczego nikt nie mówi jej prawdy. Czuła, że gdzieś tu jest ukryta kamera i widzowie przed telewizorami oglądają i śmieją się z jej naiwności. Myślała, że zaraz wyskoczy jakiś prezenter telewizyjny i krzyknie: Ale się pani nabrała!
Ale nic takiego nie miało miejsca. Znudzona bezczynnym siedzeniem sięgnęła po książkę i zaczęła czytać,
a z każda stroną, z każdym rozdziałem zaczynała mieć jasność skąd te wszystkie wojny na świecie. Nadal jednak nie wiedziała do czego jest potrzebna i jaką rolę tak naprawdę pełni.
*** 
-Obudź się Saro!-Gwidon dotkną jaj zimnego ramienia i potrząsną nim lekko.
Dziewczyna otworzyła powoli piekące oczy.
-Co się stało?-spytała powoli wstając. otrzepała sukienkę z niewidzialnych pyłków, by nie patrzeć  Gwidonowi w oczy. Było w nich coś, co ją odpychało, przerażało, a jednocześnie przyciągało.
-Zjesz śniadanie?-zapytał popychając ją delikatnie w stronę drzwi.
-Chętnie.
Weszli do dużego, dobrze oświetlonego korytarza. Na ścianach było pełno zdjęć i obrazów. Na podłodze rozciągał się czerwony dywan.
-Kto to jest?-spytała wskazując na jedno ze zdjęć.
-To twoja matka-odpowiedział
-Opowiedz mi o niej. Czy żyje? Jak się ma? Czemu mnie zostawiła?
-Opowiem ci przy kawie okej?-uśmiechnął się-A tak na marginesie, to... Chciałabyś może zobaczyć jak wyglądasz?-zapytał
-A co aż tak źle?-zapytała ze smutkiem
-Sama oceń-to powiedziawszy odsunął się, a na ścianie pojawiło się ogromne zwierciadło.
Kobieta spojrzała w lustro i zamarła z przerażenia, ekscytacji i szoku. Zobaczyła nie to, czego się spodziewała. Włosy jej pociemniały, cera zbladła, a kości policzkowe się uwydatniły.
-Dlaczego?- zapytała przytłumionym głosem. Tylko to jedno słowo potrafiła wypowiedzieć.
-Tak do końca nikt nie potrafi wyjaśnić dlaczego podczas przemiany zmienia się nasz wygląd, więc nie potrafię odpowiedzieć ci na to pytanie.
-Wiesz jakoś tak straciłam apetyt. Mogę wrócić to pokoju?
-Jasne-odpowiedział i zaprowadził ją do wielkich mosiężnych drzwi.-Teraz tu będziesz spać. Dobranoc...

~.~
Jest rozdział 2 autorstwa Klaudii z moimi drobnymi poprawkami ;)
wiem, że je kochasz :)
weźcie trochę komentujcie, bo dziwnie się czuję...
czytasz=komentujesz ;) (proooszę)

2 komentarze:

  1. Jej to mój! Boskie to jest...wiadomo! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże... genialne ! Czekam na kolejne, pozdrawiam i życzę weny. M.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy